sobota, 30 sierpnia 2014

KOCIA GALERIA

A to mi niespodziankę Majalena zrobiła, publikując mojego Bonifacego na Kocioowie - dziękuję :-)

Z okazji tego wyróżnienia pokażę Wam moją kocią galerię.

Pierwszy kot za płot - tutaj w towarzystwie świnki - są to dwie pierwsze uszyte przeze mnie maskotki 


Pierwszy haft matematyczny - kot wyszywany na chybił trafił bez instrukcji, podwójną nitką, na podstawie kropek odrysowanych z gotowego obrazka ze Stitching Cards


Słodziutki i milutki Nyan Cat


Kot-Psot



Kot-Psot w wersji na Halloween




Malutki biały kotek z zielonymi oczkami





Kot urodzinowy


Bonifacy


Kot Prot



Galeria ta na pewno jeszcze się powiększy.

niedziela, 24 sierpnia 2014

PRZYDASIOWO DLA JULECZKI

Któregoś dnia Siostrzenica przyszła do mnie z bransoletką z cukierków na rączce, które jakoś dziwnie szybko zniknęły z gumki (pewnie się rozpuściły od upału ;-)), na której były umieszczone, a pusta gumka wyglądała brzydko. Sięgnęłam więc do kartonu pełnego przydasiowych skarbów wygranych w candy u Ani i Siostrzenica wyszła ode mnie z taką oto bransoletką swojego własnego projektu





Przy okazji zabrała też wszystkie różowe przydasie kartkowe, jakie znajdowały się w owym kartonie :-)  

piątek, 22 sierpnia 2014

HELIKOPTER

Zachciało mi się wyszyć kartkę na zbliżające się urodziny jednej z koleżanek. Wybrałam wzór, popatrzyłam na prace innych, jakąś wizję kartki (i pudełka) stworzyłam, obrazek wyszyłam i... wena mnie opuściła wraz z wizją. Zastąpiło je jakieś fatum. A to karton na bazę krzywo przycięłam, a to okazało się, że złoty marker, którym chciałam obramować kartkę, wysechł, a to z tyłu bazy z naklejonym już haftem odbiły się żółte ślady markera z linijki. Cóż było robić - ramkę narysowałam zwykłym żółtym flamastrem, a na zapaćkany tył bazy nakleiłam żółty brystol. Ostatecznie koleżanka otrzyma kartkę z haftem matematycznym w najczystszej postaci. I wiecie co? Takie kartki, z delikatną ramką, podobają mi się najbardziej. Bo proste jest piękne. 

Helicopter with Cake - stitchingcards.com

niedziela, 17 sierpnia 2014

NERD

Urodzinowa dla Siostrzeńca - maniaka komputerowego i mojego nadwornego serwisanta sprzętu.

Computer Nerd - stitchingcards.com

wtorek, 5 sierpnia 2014

CZARNY KOT ZA PŁOT

Serdecznie wszystkim dziękuję za tak liczne odwiedziny i komentarze do wpisu Różowo i różano mi - nie spodziewałam się ich tylu :-)

Za każdym razem, gdy staję przed wyborem obrazek z szycia wzięty czy maskotka-brzydotka, wygrywa obrazek, jednak dziś powstrzymałam się od wyszycia kolejnego obrazka i uszyłam tego oto kota


Kot jest uszyty z cieplutkiego i milutkiego w dotyku czarnego polaru, uszy, oczy i nos są z filcu, a wąsy i mordka są wyszyte, rozświetlająca obróżka jest pomarańczową tasiemką. Wypełniony jest nadzieniem, które zostało mi po Zosi. Ma 22 cm wzrostu.

Kot jest czarny, ma białe dodatki i pomarańczową obróżkę, dlatego zgłaszam go do Cyklicznych kolorków u Danutki, w których kolorem na sierpień jest właśnie kolor czarny.


http://danutka38.blogspot.com/2014/07/cykliczne-kolorki-u-danutki-sierpien.html

A teraz kilka słów o moich mieszanych odczuciach co do koloru czarnego. Mieszanych, bo jednocześnie lubię go i nie lubię i nawet tego czarnego kota ciężko mi było szyć, choć czerń to przecież bardzo koci, a do tego elegancki kolor.

Jestem chudzielcem, więc wyszczuplać się czernią nie muszę, ale nie znaczy to, że w mojej szafie nie znajdziecie tego koloru. Czarne kupuję buty, torebki i spodnie, mam czarny płaszcz sięgający kostek, czarną ramoneskę i ortalionową kurtkę na okres przejściowy, dwa czarne swetry, a i w bieliźnie co nieco czerni się znajdzie. Małą czarną mam tylko jedną i miałam ją na sobie "aż" dwa razy - na studniówce i podczas sylwestra 1996/1997. Czarna sukienka do kostek, to też mała czarna? No to mam dwie, ale tę drugą miałam na sobie tylko raz i też był to sylwester, 2003/2004 o ile dobrze pamiętam. Niedawno pozbyłam się czarnej trzyczęściowej garsonki o klasycznym kroju. "Znosiła" się już.

Włosy farbuję na czarno, a raczej "czarno", bo tak naprawdę jest to ciemny brąz Londy, ale farba kładziona na farbę daje właśnie taki, na pierwszy rzut oka czarny odcień, który brązowieje z każdym myciem głowy. I hennę na brwi czarną kładę, a oczy mam... kocie - zielone. Czyżbym więc czarną kotką była?

Podsumowując, nie mam nic przeciwko czerni, ale nie lubię mieć jej przy twarzy (wyjątkiem są włosy), dlatego zawsze do czarnego swetra/żakietu/kurtki/płaszcza dodaję coś rozjaśniającego i ożywiającego, na przykład białego, żółtego, czerwonego lub pomarańczowego.

Ufff... ale się rozpisałam. Koniec :-)

PS. Kilka dni temu dowiedziałam się, że ten kot, to przecież Bonifacy, ten od Filemona, a skoro jest Bonifacy, to i Filemon musi być. I jest. Tutaj Drugi kot za płot.