środa, 29 lipca 2015

KOTEŁKO

Kotełko, czyli niebieskie pudełko z kotem, a nawet dwoma. Pudełko na kredki lub inne dziewczyńskie skarby.

Wersja podstawowa

Dwie strony klapki


W komplecie z kocią kartką

Fanciful Cat with a Butterfly - form-a-lines.net
i kocim tortem

Jeszcze w całości, choć już ze śladami palców Jubilatki
Szaraczek... 


...i książka - kolejna pozycja z Listy Lektur Obowiązkowych, czyli Działa Nawarony Alistaira MacLeana z Kolekcji Gazety Wyborczej : XX wiek. Choć swego czasu książki tego autora stały na półce z książkami mojego ojca, to będzie to moje pierwsze spotkanie z nim. 



Pozdrawiam z oddziału dermatologii - to, co się stało z moją kostką, to róża (nie mylić z różyczką). Wywołują ją te same bakterie, które wywołują anginę, a tę ostatnio miał mój Pierwszogimnazjalista i może mnie nią poczęstował, gdy wpadł do mnie na chwilę, a ona zamiast wejść mi w gardło, złapała się kostki. Żeby było ciekawiej, to w momencie, gdy byłam przyjmowana na dermatologię miałam telefon z zaproszeniem na oczekiwaną "naprawę" na innym oddziale, z której w zaistniałej sytuacji musiałam chwilowo zrezygnować. 

Do następnego :-)

PS. Kotełko wędruje na dziewiąte Linkowe Party u Diany, do którego przeniesiecie się klikając w poniższy baner.

 

środa, 22 lipca 2015

FOTKA Z WAKACJI

Postanowiłam, że urlop upłynie mi pod hasłem "Dzień bez książki i Szaraczka dniem straconym" i o ile na Szaraczka znajduję czas i od ubiegłego tygodnia przybyło go nieco,


to z czytaniem już gorzej, dlatego nadal Efekt Lucyfera : dlaczego dobrzy ludzie czynią zło? Philipa Zimbardo* - jedyne trzydzieści stron do końca (tydzień temu było sześćdziesiąt) - do następnej środy przeczytam na pewno.


Haft matematyczny na dziś również wakacyjny.

Camera - stitchingcards.com
Tak króciutko dzisiaj, bo weny do pisania brak, a jutro... Jutro, czyli w czwartek, być może do naprawy pójdę (być może, bo w czwartek mają potwierdzić) -  więc proszę Was o trzymanie kciuków w piątek - i za naprawiających i za naprawianą. 

Do następnego :-) 

Dobry wieczór w czwartek :-)

Serdecznie dziękuję Wam za słowa otuchy i życzenia zdrowia. Jestem w domu, ale kciuki za mnie trzymajcie, bo wczoraj pod wieczór, ni z tego ni z owego rozbolała mnie kostka prawej nogi i tak mi dała do wiwatu, że gdyby nie Paracetamol, to o śnie mogłabym zapomnieć. Dziś nadal jest obolała, do tego zaczerwieniona i opuchnięta. Szybka konsultacja lekarska połączona z badaniem krwi (wszystko w ramach NFZ - znów miałam szczęście) wykluczyła związek z przyczyną czekającej mnie naprawy, choć objawy na niego wskazują, ale że identyczne są przy róży i po ukąszeniu (ukąszenie nie swędzi?),  to profilaktycznie dostałam antybiotyk doustny i maść antybakteryjną. Jednak to nie kostka jest przyczyną tego, że do naprawy nie poszłam - w szpitalu  o tym nie wiedzą, dowiedzieliby się, gdyby mnie przyjęli, a i ja byłabym spokojniejsza, gdyby ją specjalista, a nie lekarz rodzinny obejrzał. Na oddziale, na który mam się zgłosić termin przyjęcia nie jest wyznaczany z góry - w określonym czasie należy przypomnieć się i czekać na telefon z informacją, że jest miejsce. Dziś zadzwoniłam sama, bo nie na moje nerwy takie czekanie i okazało się, że choć byłam wpisana w kalendarz, to mój czas jeszcze nie nadszedł - może w przyszłym tygodniu, albo i później, choćby z powodu kostki i antybiotyku lub pilniejszych niż mój przypadków.
________________________

* Zimbardo, Philip: Efekt Lucyfera : dlaczego dobrzy ludzie czynią zło? Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, 2008;

środa, 15 lipca 2015

RACJĘ...

Rację miała Julia pisząc w komentarzu, że szaraczkowe uszka nieśmiałe są. Miały być dwa, a wyszło jedno, ale albo w weekend siedzi się w domu na pupie i Szaraczka dziobie, albo jedzie się na spotkanie z rzadko widywanymi rodzinnymi maluchami, które właśnie z drugiego końca Polski w odwiedziny do babci przyjechały - zawsze to bliżej niż do nich jechać, a Szaraczka dokończę w czasie sześciotygodniowego urlopu, który zaczynam pojutrze.


Czy Wam też szaraczkowe ucho kojarzy się z ogonem szopa pracza?



W hafcie matematycznym kolejny wodniacki obrazek - tym razem pływamy żaglówką.

Sailing boat - stitchingcards.com
 Do następnego :-)
________________________

* Zimbardo, Philip: Efekt Lucyfera : dlaczego dobrzy ludzie czynią zło? Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, 2008;

niedziela, 12 lipca 2015

METRYCZKA DO WYMIANEK

Sailing Boat - stitchingcards.com
No to pływamy dalej, skoro wietrzna pogoda temu sprzyja. 


METRYCZKA DO WYMIANEK
Choć z początkiem tego roku opuścił mnie wymiankowy zapał, to i tak postanowiłam stworzyć swoją wymiankową wizytówkę i dołączyć ją do wymiankowej bazy danych tworzonej właśnie przez Ewę-hubkę 38.



Nick/imię
Annette ;-), czyli Aneta. 

Co najchętniej przygarnęłabyś? Jakie techniki podziwiasz?
Od pierwszego wejrzenia zakochałam się we frywolitce i pergaminowych kartkach. Bardzo podoba mi się też beading, a dzięki Wspólnemu Dzierganiu i Czytaniu organizowanemu przez Maknetę zakochałam się również w dzierganych chustach, obrusach i dużych serwetach.

Jakie techniki wykorzystujesz w swoich pracach? W czym jesteś najlepsza? 
Najwięcej przyjemności sprawia mi haft matematyczny. Próbowałam też swoich sił w szyciu prostych maskotek (100% hand made, bez użycia maszyny do szycia - można je zobaczyć tutaj), a tutaj zobaczycie moje zmagania z filcowaniem na sucho i mokro (nie wciągnęło mnie), decoupage'em i haftem pętelkowym.

Trzy ulubione kolory to...
Trzy to za mało - zawsze i wszędzie czerwony i szary, potem niebieski (zwłaszcza w połączeniu z białym) i fioletowy, następnie żółty i pomarańczowy, a także delikatny róż w połączeniu z jasną szarością.

Kolory, których nie noszę/nie lubię to...
Brązy i beże budzą we mnie mieszane uczucia - raz je lubię, a raz nie.  

Czy lubisz dostawać przydasie? Jeśli tak, to jakie?
Nie. Materiały potrzebne do moich wytworków kupuję pod konkretną pracę i w takiej ilości, żeby wystarczyło. Zapasów nie robię, bo i tak ich nie wykorzystam.

Czy nosisz biżuterię? Jeśli tak, jaką?
Biżuterię raczej kolekcjonuję niż noszę, a jeśli noszę, to na szyi i małe kolczyki i tylko to, co mnie nie uczula.

Czy masz jakiś ulubiony motyw, który przewija się np. w twoim mieszkaniu, ubiorach?
Nie, nie mam.

Kawa, czy herbata (jeśli tak, co lubisz, a czego nie)
Herbata, zdecydowanie. Najlepiej owocowa. 

Ze słodyczy to ja najbardziej...
...lubię śledzie. A tak poważnie - lubię wszystko, co słodkie, tyle że mi tego jeść nie wolno.

Czy ucieszyłaby Cię książka w paczce wymiankowej? Jeśli tak, jaki gatunek?
Książki lubię czytać, ale nie gromadzić - tym zajmuję się zawodowo, więc nie muszę ich dostawać chyba, że będą to książki z wzorami haftu matematycznego - te przyjmę chętnie.

Czy ucieszyłby Cię kosmetyk? Jeśli tak, to jaki? 
Mam swoje ulubione i sprawdzone kosmetyki, których się trzymam, więc nie, za kosmetyki dziękuję.

Chciałabym jeszcze dodać...
...że najbardziej interesują mnie wymianki typowo kartkowe, takie bez przydasi i innych prezentów. Nie lubię też tak zwanych durnostojów.

Urodziny mam 18 stycznia, imieniny 17 lipca.


Wszystko? Wszystko.

Udanego tygodnia :-)

środa, 8 lipca 2015

KOT TO NIE ŁĄKA

"Kot to nie łąka, nie może być w kwiaty." - stwierdziła moja mała Siostrzenica, gdy zobaczyła, jaką serwetką mam zamiar ozdobić zakładkę w kształcie kota. Następnie wzięła sprawy w swoje ręce i swoją zakładkę ozdobiła tak 


tył zakładki jest niebieski. 

Mój ukwiecony kot nie jest czymś, czym chciałabym się chwalić, podobnie jak zakładka z metki od spodni, ale co tam - zawsze można przemalować i ozdobić na nowo.



Szaraczkowi dokończyłam mordeczkę.

  
Dopadła mnie czytelnicza niemoc - od ubiegłej środy przeczytałam "aż" 10 z planowanych 70 stron Efektu Lucyfera : dlaczego dobrzy ludzie czynią zło? Philipa Zimbardo*, a chciałabym ją skończyć do 20 lipca (kolejny termin zwrotu książki do biblioteki) - mam nadzieję, że zdążę. 


Weekendowe afrykańskie upały były przecudowne - nieważne, że pot mnie zalewał od razu po wyjściu z domu, nieważne, że błyszczałam się jak psu świństwo w słońcu - najważniejsze, że było ciepło i słonecznie. Szkoda, że już się ochłodziło i nieco zawiewa, a skoro zawiewa, to trzeba to wykorzystać i popływać z żaglem.

Wind surfer - stitchingcards.com

Do następnego :-)
________________________

* Zimbardo, Philip: Efekt Lucyfera : dlaczego dobrzy ludzie czynią zło? Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, 2008;

poniedziałek, 6 lipca 2015

FOTKA Z WAKACJI

Kliknij tutaj :-)
Postanowiłam, że urlop upłynie mi pod hasłem "Dzień bez książki i Szaraczka dniem straconym" i o ile na Szaraczka znajduję czas i od ubiegłego tygodnia przybyło go nieco,


to z czytaniem już gorzej, dlatego nadal Efekt Lucyfera : dlaczego dobrzy ludzie czynią zło? Philipa Zimbardo* - jedyne trzydzieści stron do końca (tydzień temu było sześćdziesiąt) - do następnej środy przeczytam na pewno.


Haft matematyczny na dziś również wakacyjny.

Camera - stitchingcards.com
Tak króciutko dzisiaj, bo weny do pisania brak, a jutro... Jutro być może do naprawy pójdę, więc proszę Was o trzymanie kciuków w piątek - i za naprawiających i za naprawianą. 

Do następnego :-)
________________________

* Zimbardo, Philip: Efekt Lucyfera : dlaczego dobrzy ludzie czynią zło? Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, 2008;

środa, 1 lipca 2015

MORDECZKA

Robótkowo pojawiła się mordeczka i różowe wnętrze drugiego uszka. Nawet nie wiedziałam, że haftowanie białą muliną na białej kanwie jest takie trudne, przynajmniej dla moich oczu. Na szczęście biała jest tylko mordeczka i niewiele mi jej już zostało.

  
Julia Szram prowadząca blog Juju FrywoliartspaceTatting Handmade w komentarzach pytała o mocowanie kanwy na ramce - wystarczą zwykłe pinezki, jednak lepsze są metalowe z płaską główką w kształcie grzybka - te kolorowe są za wysokie i uniemożliwiają oparcie ręki na ramce, przez co haftowanie jest mniej wygodne. Na materiale przypiętym pinezkami do ramki pętelkowała kiedyś moja mama. 


Szaraczek na zdjęciu jest nieco zwichrowany przez krzywo naciągnięty materiał, ale spokojnie, po zdjęciu z ramki będzie prosty.
 
Książkowo nadal Efekt Lucyfera : dlaczego dobrzy ludzie czynią zło? Philipa Zimbardo* - bez przemyśleń, bo chyba nastąpiło zmęczenie materiału, ale książkę warto przeczytać, by choć trochę lepiej zrozumieć, co nami powoduje w różnych okolicznościach, bo jak wiadomo, odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa i w zależności od sytuacji, nieraz potrafimy zaskoczyć samych siebie i to nawet bardzo niemiło.


Na weekend zapowiadają afrykańskie upały, więc kto tylko może niech zmyka nad morze i...
Gdy wyszywałam ten wzór słyszałam szum fal, pokrzykiwanie mew, czułam powiew wiatru, promienie słońca i gorący piasek pod stopami. No i ten przystojny surfer... Ech... Rozmarzyłam się...

Do następnego :-)
________________________

* Zimbardo, Philip: Efekt Lucyfera : dlaczego dobrzy ludzie czynią zło? Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, 2008;