środa, 28 grudnia 2016

LAST CHRISTMAS... [CARD]

Kliknij tutaj :-)
Ostatnia kartka bożonarodzeniowa - zrobiona z potrzeby chwili przed samymi Świętami, żeby błysnąć w pewnym towarzystwie. 

Bead Candle - stitchingcards.com
Tak przy okazji - kto by pomyślał, że dla tego, który od lat swym hitem wprowadzał nas w świąteczny nastrój, to Boże Narodzenie rzeczywiście będzie ostatnie?

Książkowo Uwięziona, czyli piąty tom W poszukiwaniu straconego czasu Marcela Prousta. Jestem w połowie - ciekawe, czy uda mi się skończyć ją jeszcze w tym roku? 


Tymczasem życzę Wam wystrzałowego sylwestra

Fireworks New Year - stitchingcards.com

 i pomyślnego roku 2017. 

New Year Clock C23-3 - form-a-lines.net
Do zobaczenia "za rok" :-)

środa, 21 grudnia 2016

BOŻE NARODZENIE 2016 PO RAZ TRZECI


Na te Święta co nadchodzą,
życzę szczęścia i radości,
niech Was ludzie nie zawodzą
i niech miłość w sercach gości :-)

Kliknij tutaj ;-)
Ależ wczoraj były korki w Warszawie! Przynajmniej na trasie Dworzec Centralny - Ursynów i z powrotem. Gdy w samo południe przejazd z przystanku przy Złotych Tarasach na przystanek przy hotelu Marriott trwał około kwadransa (dojazd do celu zajął mi pięćdziesiąt minut zamiast planowych trzydziestu pięciu) wiedziałam, że będzie ciekawie, ale ciekawie zrobiło się o 16, gdy przejazd z Ursynowa na Centralny trwał godzinę i czterdzieści pięć minut (mój bilet stracił ważność) i ledwo zdążyłam na pociąg (jeden mi uciekł), na który w dodatku nie miałam biletu - na szczęście nie było kolejki do kas. A taki miałam plan, że przed odjazdem podjadę na Nowy Świat i przespaceruję się w kierunku Starego Miasta - nie zdążyłam. Na upartego mogłam pojechać następnym pociągiem i iść na ten spacer, ale korki mnie zniechęciły. A potem jeszcze, gdy od celu wczorajszej podróży dzieliły mnie "aż" trzy kilometry okazało się, że musimy czekać pięćdziesiąt pięć minut na skomunikowany z moim opóźniony pociąg - czekaliśmy trzydzieści pięć. Mam nadzieję, że dzisiejsza podróż do domu (wczoraj zatrzymałam się u Mamy, bo do mnie pociągu już nie było) przebiegnie bez takich atrakcji.

Książkowo zmiana dekoracji - nadal W poszukiwaniu straconego czasu Marcela Prousta, ale już tom piąty - Uwięziona.


Poniżej kolejna, ostatnia już porcja kartek bożonarodzeniowych zrobionych w ramach zabawy Kartki przez cały rok 2016 zorganizowanej przez Anię prowadzącą blog Ręczne robótki Anny.

Christmas Reindeer C18-3 - form-a-lines.net

Fireplace - stitchingcards.com

Bird with Christmas Stockings - stitchingcards.com

Christmas Birdhouse - stitchingcards.com
 Do następnego :-)

środa, 14 grudnia 2016

BOŻE NARODZENIE 2016 PO RAZ DRUGI

Kliknij tutaj ;-)
Jestem skonana. W sobotę umyłam okna - wszystkie cztery, takie 1,6 m na 1,6 m, choć planowałam umycie tylko dwóch. Pozostałe dwa miały być myte za tydzień, ale że warunki pogodowe w minioną sobotę były sprzyjające (+11 stopni i mżawka), doszłam do wniosku, że nie ma co się rozdrabniać, bo za tydzień może być mróz (już jest) i wtedy z mycia nici. Umyłam więc te cztery okna i padłam, ale jakby tego było mało, to jeszcze pozdejmowałam zasłony i firany, wyprałam je (no dobra, pralka wyprała) i powiesiłam z powrotem, bo to zawsze idzie u mnie w parze z myciem okien. I po raz kolejny przekonałam się, że taka akcja, to nie na moje mocno nadwątlone problemami zdrowotnymi siły, no ale skoro tak dobrze mi szło, to szkoda było przerywać. 

W ramach niedzielnego odpoczynku pralka wyprała cztery prania, więc trzeba było rozwiesić je na strychu, z którego przyniosłam i złożyłam dwa wcześniejsze. Umyłam też podłogi i przy okazji przetarłam czystym mopem trzy czwarte łazienkowych kafelków (od sufitu do podłogi), po czym padłam, ale zebrałam się w sobie i odwiedziłam siostrę, by wieczorem znów paść bez życia. A teraz cierpię, bolą mnie wszystkie kości i mięśnie i padam już po przyjściu z pracy. Taka ze mnie siłaczka.

Książka, czyli Sodoma i Gomora, czyli czwarty tom W poszukiwaniu straconego czasu Marcela Prousta - już bliżej końca niż dalej i jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, to jeszcze w tym tygodniu ją skończę.



Kolejna porcja kartek bożonarodzeniowych zrobionych w ramach zabawy Kartki przez cały rok 2016 zorganizowanej przez Anię prowadzącą blog Ręczne robótki Anny

Santa C14-1 - form-a-lines.net

Peace Wreath - pricknstitch.com

Bells and Holly - stitchingcards.com

Xmas Lamp - pricknstitch.com

Do następnego :-)

środa, 7 grudnia 2016

BOŻE NARODZENIE 2016 PO RAZ PIERWSZY

Kliknij tutaj ;-)
Na początek kartka pełna dobrych życzeń

Floral Greeting Happy Birthday - stitchingcards.com
Napis - True Type Font 360 - stitchingcards.com
i książka - niezmiennie Sodoma i Gomora, czyli czwarty tom W poszukiwaniu straconego czasu Marcela Prousta. 
 

Od stycznia włącznie, w ramach zabawy Kartki przez cały rok 2016 zorganizowanej przez Anię prowadzącą blog Ręczne robótki Anny, co miesiąc robiłam jedną kartkę na Boże Narodzenie zgodnie z podanymi przez Anię wytycznymi - poniżej pierwsza porcja kartek, kolejna za tydzień.
  
Tree Merry Christmas - stitchingcards.com 

Snowman - stitchingcards.com

Four Presents - stitchingcards.com 

Winter Scene C7-3 - form-a-lines.net

Do miłego :-)

środa, 30 listopada 2016

KWIATKI Z ZAKŁADKI

Kliknij tutaj :-)
Honorata poprosiła mnie o kartkę poprawiającą humor w ten szary jesienny czas, tyle że akurat nie mam nic takiego na stanie, więc dziś tylko wariacja na temat jednego z zakładkowych wzorów, a od przyszłego tygodnia zima i Boże Narodzenie. 

wzór tylko dla wtajemniczonych, niedostępny w regularnej sprzedaży
Książkowo niezmiennie jestem wierna Proustowi - Sodoma i Gomora, czyli czwarty tom W poszukiwaniu straconego czasu


Do miłego :-)

środa, 23 listopada 2016

PAW

Kliknij tutaj ;-)


Bookmark WM Peacock - stitchingcards.com

Książkowo bez zmian - czwarta część cyklu W poszukiwaniu straconego czasu Marcela Prousta, czyli Sodoma i Gomora. 


jej gruczoły ślinowe - jak u niektórych zwierząt w momencie rui - ulegały hipersekrecji takiej, że w kąciku warg, ocienionych małym wąsikiem, bezzębne usta starej damy przepuszczały parę kropel, nie będących tam na swoim miejscu. Natychmiast połykała je z głębokim westchnieniem, jak ktoś, kto chwyta oddech. (s. 119)
Owa niezbyt apetyczna przypadłość margrabiny de Cambremer przywodzi mi na myśl emerytowaną nauczycielkę, z którą kiedyś mieszkałam po sąsiedzku i u której czasami bywałam na popołudniowych herbatkach. Była osobą mądrą, posiadała ogromną wiedzę wyniesioną z porządnych przedwojennych szkół, kochała przyrodę, dzieci i młodzież. Ta miłość do dzieci i młodzieży zaowocowała różnego rodzaju zajęciami, które mimo podeszłego już wieku prowadziła w naszym klubie osiedlowym po to, żebyśmy nie wysiadywali bezsensownie na podwórku. W podstawówce chodziłam na prowadzone przez nią kółko recytatorskie, a także kilka innych zajęć, później chodziło tam moje młodsze rodzeństwo. Schedę po niej na jakiś czas przejęli moi dwaj koledzy z podstawówki - również uczestnicy organizowanych przez nią zajęć - jeden z nich do dziś aktywnie działa w lokalnym oddziale Towarzystwa Przyjaciół Dzieci, jako jego wiceprezes.

Do miłego :-)

środa, 16 listopada 2016

RUDY...



d
Red Fox - stitchingcards.com
- Rudy ojciec...
- Ludy ocieć...
- Rudy dziadek...
- Ludy dziadek...
- Rudy ogon...
- Ludy ogon...
- To mój spadek...
- To mój śpadek...
- A ja jestem...
Dwulatek zamiast powtórzyć, patrzy na mnie zdziwiony, mówię więc jeszcze raz:
- A ja jestem...
Dwulatek patrzy na mnie z jeszcze większym zdziwieniem i mówi:
- Ciocia Nanetka!

I tak właśnie uczyłam się z moim małym kiedyś Siostrzeńcem (obecnie gimnazjalistą) wierszy Brzechwy.

A skoro już o dzieciach mowa, to może pokusimy się o wysłanie karteczki do Kropeczki? Do Kropeczki, czyli malutkiej Lileczki, która walczy z nowotworem mózgu. Więcej o Kropeczce poczytacie tutaj. Adres Lilki:


Liliana Borkowska
ul. Dzielna 11 blok 12 m 14
97-300 Piotrków Trybunalski

A skoro wyślemy karteczki do Kropeczki, to może znajdziemy jeszcze jedną i wyślemy ją do Tomka, który walczy z białaczką? Tomek 18 listopada kończy sześć lat, a więcej o nim można poczytać tutaj i tutaj. Wiem, trochę późno o tym piszę, ale kartki pewnie będą do niego przychodzić nawet po terminie. Adres Tomka:


Tomasz Adamczuk
ul. Norwida 9/9
77-400 Złotów


I książka - czwarta część cyklu W poszukiwaniu straconego czasu Marcela Prousta, czyli Sodoma i Gomora. 



Do miłego  :-)

środa, 9 listopada 2016

PARABÉNS!

Kliknij tutaj ;-)
Pegasus - stitchingcards.com
"Parabéns", czyli z portugalskiego na nasze "gratulacje" i kolejny Pegaz robiony na szybkie zamówienie znajomej z pracy, która upodobała sobie ten wzór. Zamówienie na tak zwane wczoraj, więc i kolory na zdjęciu robionym wieczorem przy sztucznym świetle przekłamane - Pegaz jest wyhaftowany perłową muliną DMC i metalizowaną srebrną nicią Metalux, tło granatowe i srebrne, napis - czerwona metalizowana nić Metalux. Gratulacje należą się również mojej lekarce rodzinnej.  Z jakiego powodu - przeczytacie niżej.

Książkowo zmiana dekoracji - czytam obecnie czwartą część cyklu W poszukiwaniu straconego czasu Marcela Prousta, o jakże intrygującym tytule Sodoma i Gomora. 


Odebrałam wynik badania na obecność krztuścowych przeciwciał, na które skierował mnie pulmonolog. Wynik jaki jest, każdy widzi.
 

Każdy, oprócz mojej lekarki rodzinnej, która nie wie, jak go zinterpretować, choć wynik jest oczywisty i potwierdzony przez pulmonologa, bo raz, że z krztuścem nigdy się nie spotkała, a dwa - krztusiec jest chorobą wieku dziecięcego, więc nie mogłam na niego zachorować, a poza tym nie istnieje, gdyż został opanowany szczepionkami. I tyle było rozmowy, a wizyta skończyła się bardzo szybko i w dość dziwnych okolicznościach - gdy ubierałam się po badaniu, ktoś zapukał do gabinetu i wszedł. Lekarka w pierwszej chwili poprosiła, żeby nie wchodził, ale gdy okazało się, że to jedna z pracownic przychodni z wynikiem EKG pacjenta, wpuściła ją, kazała jej usiąść i zaczekać, a mi wręczyła recepty - to było bardzo wymowne. Nic to, podczas styczniowej wizyty już na spokojnie oświecę panią doktor co do tego, że i dorośli na krztusiec chorują, o czym można przeczytać chociażby tutaj i jeszcze w kilku innych miejscach (kliknij), a dla tych, którzy nie wiedzą, jak krztusi krztusiec  - film na YT - po nim powinny automatycznie wyświetlić się kolejne, ale nie oglądajcie tego przy jedzeniu.

I jak w takiej sytuacji nie zacytować Prousta z czytanego właśnie tomu: 
"Lekarze (nie mówię tu oczywiście o wszystkich i nie zapominam o wspaniałych wyjątkach) są przeważnie bardziej zirytowani, bardziej podrażnieni naruszeniem ich werdyktu, niż radzi z jego spełnienia."
Na leczenie jest już niestety za późno - teraz mogę sobie tylko pokaszleć, bo odpowiedni antybiotyk (żaden z trzech, które dostałam) podaje się w ciągu pierwszych dwóch tygodni od wystąpienia objawów, ale i tak ich nie łagodzi (swoje trzeba wykaszleć), tylko skraca czas choroby.

Do miłego :-) 

środa, 2 listopada 2016

WAZONIK

Kliknij tutaj ;-)
Jakoś nie mam weny do pisania. Pokażę więc tylko jedną z kartek przygotowanych na październikowy etap zabawy Kartki przez cały rok 2016 zorganizowanej przez Anię z Ręcznych Robótek Anny.  

Flower Vase - stitchingcards.com 
Książkowo bez zmian - nadal Proust i Strona Guermantes, czyli trzecia część cyklu W poszukiwaniu straconego czasu.


Do następnego :-)

środa, 26 października 2016

I ŚMIESZNO I STRASZNO

Kliknij tutaj ;-)
Mówią, że lepiej późno niż wcale, więc prawie z dwudziestoczterogodzinnym opóźnieniem dołączam do Wspólnego Dziergania i Czytania u Maknety. Pisanie notki urozmaiciłam sobie słuchaniem różnych wersji Toccaty d-moll Bacha. Dlaczego akurat to? A bo przewijała się ona w dzisiejszym i śmiesznym i strasznym odcinku "Na sygnale", a że ja niestety oglądałam go jednym okiem, bo drugie było zajęte ekspresowym zamówieniem kartkowym, to pomyślałam, że chociaż sobie na dobranoc nastrojowej klasyki posłucham. Zamówienie pokażę, jak już trafi do zamawiającej, a dziś coś w klimacie Halloween. 

Scarecrow - stitchingcards.com
Wiem, wiem, Halloween kłóci się z naszymi przekonaniami religijnymi, ale jakby tak dobrze przypatrzeć się naszym niektórym obyczajom i pochodzeniu niektórych świąt, również tych najważniejszych, to też byłoby się do czego przyczepić, więc nie oceniajmy i nie potępiajmy obyczajów przychodzących do nas z innych krajów, nawet jeśli nam się nie podobają, zwłaszcza że nikt nas nie zmusza do ich celebrowania. 


Książkowo bez zmian - nadal Proust i Strona Guermantes, czyli trzecia część cyklu W poszukiwaniu straconego czasu Marcela Prousta.


I jeszcze taka mała medyczna dygresja na koniec. We wtorek miałam wizytę kontrolną u alergologa. Opowiedziałam mu o moim kaszlu, który wciąż mi towarzyszy, pokazałam zdjęcie przekrwionych oczu i wybroczyn wokół nich, a pan doktor co na to? 


Zdjęcie z 18.09.2016
Koklusz. Dopiero wtedy powiedziałam mu, że pulmonolog, u którego byłam, też tak uważa i czekam na wynik przeciwciał potwierdzający lub zaprzeczający jego diagnozę. Gdy powiedziałam, że sugerowałam tę chorobę lekarce rodzinnej, a ona odrzuciła ją jako chorobę wieku dziecięcego, alergolog roześmiał się i stwierdził, że na podstawie objawów, jakie mu opisałam i tego, jak wyglądałam i bez wyniku przeciwciał wie, że to koklusz i że dorośli też mogą zachorować, bo szczepionka działa kilka lat i nikt jej nie odnawia.  Wynik może będzie jutro, wtedy okaże się, kto miał rację.

Do miłego :-)

środa, 19 października 2016

BYŁY SOBIE ŚWINKI DWIE...




Kliknij tutaj ;-)

Two Pigs - stitchingcards.com

Dwaj studenci politechniki przechodzą obok uniwersytetu medycznego. W pewnym momencie jeden mówi do drugiego: - Wiesz, tak sobie pomyślałem, że jak z nich będą tacy lekarze, jak z nas inżynierowie, to strach chorować.

I coś w tym starym dowcipie jest, skoro dopiero czwarty lekarz, pulmonolog, podał jakiś konkret dotyczący męczącego mnie wciąż kaszlu. Ledwo zaczęłam mu opowiadać, jak to już drugi miesiąc kaszel umila mi życie, a on stwierdził, że podejrzewa koklusz, czyli krztusiec, czyli to, co już miesiąc temu sugerowałam lekarce rodzinnej, a co ona odrzuciła jako chorobę wieku dziecięcego, a tymczasem na krztusiec, który jest chorobą mocno zakaźną i przenosi się drogą kropelkową podczas kaszlu, można zachorować w każdym wieku, bo szczepionka podawana w dzieciństwie działa najwyżej przez dziesięć lat. Czekam teraz na wynik badania krwi, które potwierdzi lub wykluczy zakażenie pałeczką krztuśca, a czeka się na niego minimum dwa tygodnie. I mam nadzieję, że będzie to wynik jednoznaczny, bo wynik rezonansu taki nie jest - typowych zmian chorobowych nie widać, ale się ich nie wyklucza. Specjalista, który mi go zlecił, po zapoznaniu się z wynikiem stwierdził, że powodu do niepokoju nie ma, choć stuprocentowej gwarancji nikt mi nie da. I oby miał rację, bo jeśli się pomylił, konsekwencje mogą być dla mnie bardzo nieciekawe. Nie rozumiem tylko jednego - skoro wynik jest jaki jest, a nawrót choroby jest możliwy, dlaczego nie zlecił dokładniejszego badania, które dałoby większą pewność, że rzeczywiście nie ma czym się niepokoić. Pewnie limit przyznany przez NFZ już się skończył, bo nie sądzę, żeby lekarz tej specjalności był aż takim optymistą.

Książkowo bez zmian - nadal Proust i Strona Guermantes, czyli trzecia część cyklu W poszukiwaniu straconego czasu.


Do miłego :-)

PS. Rezonans nie ma nic wspólnego z kaszlem. To zupełnie inna bajka.

środa, 12 października 2016

BONSAI

 Kliknij tutaj ;-)
wzór tylko dla wtajemniczonych, niedostępny w regularnej sprzedaży

Czy zwracacie uwagę na to, co słyszycie pomiędzy sygnałem wołania, gdy dzwonicie do kogoś? Chodzi mi o te wszystkie dźwięki, melodie i inne takie czaso- i czekanioumilacze, czy granie/muzykę na czekanie. Szlag mnie jasny trafia, gdy dzwoni do mnie jakiś nieznany numer i po odebraniu okazuje się, że to pomyłka. Przecież każda osoba, która, czy to przypadkiem, czy celowo, wybrała mój numer słyszy wyraźny męski głos informujący o tym, że "Aneta zaraz odbierze". Aneta, a nie Franek, Czesia, czy inni państwo Kowalscy. Specjalnie ustawiłam taki tekst, żeby od razu było wiadomo, do kogo się dzwoni i nie traciło się czasu na błędne połączenie.

No, pożaliłam się.

A książkowo nadal Proust i Strona Guermantes, czyli trzecia część cyklu W poszukiwaniu straconego czasu. I długo jeszcze będzie, bo zamierzam przeczytać wszystkie siedem tomów.


Tydzień temu wróciłam do pracy po trzytygodniowym kaszlowym L4, a od dziś jestem na kolejnym tygodniowym, bo do kaszlu, który uparcie się mnie trzyma, doszedł katar i gorączka. Ech...

Jutro, czyli w czwartek, mam dwie wizyty u lekarzy specjalistów, w tym jedną bardzo ważną  - trzymajcie proszę kciuki.

Do miłego :-)