środa, 27 grudnia 2017

ŚRODA Z KSIĄŻKĄ (26)



"Chodziła" za mną już od jakiegoś czasu. W tym roku stała się faktem. Oto ona - choinka handmade by Annette ;-)


Od razu przyciągnęła Cztery płatki śniegu, czyli najnowszą, utrzymaną w świątecznym klimacie, powieść Joanny Szarańskiej

z dedykacją od samej Autorki 


Ten wpis jest  ostatnim tegorocznym, dlatego już dziś życzę Wam

Do siego roku :-)

środa, 20 grudnia 2017

ŚRODA Z KSIĄŻKĄ (25)

Życzę Wam serdecznych Świąt 
otulonych śniegiem i ciepłem rodzinnym 
oraz spełnienia marzeń i nadziei w Nowym 2018 Roku
Christmas Nativity - stitchingcards.com


Czytelniczo zgłębiam Depresjologię Agaty Komorowskiej i wiecie co? Chyba mam depresję... Albo syndrom studenta czwartego roku medycyny. Albo jedno i drugie. 


Do poczytania :-)

środa, 13 grudnia 2017

ŚRODA Z KSIĄŻKĄ (24)


Kartkę, którą widzicie poniżej zrobiłam w ramach listopadowego etapu Kwiatowej Wymianki Kartkowej organizowanej przez Lidkę/Czarną Damę z Misiowego Zakątka.


Lektury Trzecioklasistki już przeczytane, a ostatnią z nich była jedna z bardzo lubianych przeze mnie w dzieciństwie bajek, wielokrotnie opowiadaną mi przez Mamę, czyli O dwunastu miesiącach Janiny Porazińskiej. Niestety, zdjęcia okładki nie mam, gdyż czytałam ją w bezokładkowej wersji elektronicznej - "moja" biblioteka dziecięca wersji tej autorki nie posiada i musiałam posiłkować się Siecią. Przeczytałam też zaległą lekturę z klasy drugiej, czyli Brzydkie kaczątko Hansa Christiana Andersena.

Teraz zgłębiam Depresjologię Agaty Komorowskiej - książkę, którą zażyczył sobie mój ojciec i którą po przeczytaniu określił jako polską Bridget Jones.



Do poczytania :-)

środa, 6 grudnia 2017

ŚRODA Z KSIĄŻKĄ (23)


Nadal czytam lektury szkolne mojej Małej Siostrzenicy, uczennicy trzeciej klasy szkoły podstawowej. Przeczytałam:

O psie, który jeździł koleją Romana Pisarskiego i tym razem nawet bardzo nie płakałam na koniec.


Teraz czytam Karolcię



Christmas Ornament by Darsie Bruno
Odchudziłam bombeczkę haftując ją co drugą dziurkę i powiem Wam, że tylko na dobre jej to wyszło - jest delikatniejsza i przejścia kolorów na mulinie są bardziej wyraźne, a o to właśnie mi chodziło, żeby były dobrze widoczne. Zresztą porównajcie obie:

I zbliżenie - na bombce ciemnej, haftowanej co piątą dziurkę, widać, że mulina jest wielokolorowa, ale przejścia kolorów giną, 

Mulina DMC Jewel Effects nr E130 Christmas Jewel
a na jasnej, haftowanej co drugą dziurkę, są dobrze widoczne.

Mulina DMC Jewel Effects nr E135 Golden Dawn
Jeszcze słowo wyjaśnienia dotyczące użytego przeze mnie określenia pojedyncza nitka. 


Pasemko muliny składa się z sześciu cieńszych pasemek splecionych z dwóch jeszcze cieńszych i właśnie o te najcieńsze mi chodziło, gdy pisałam o pojedynczej nitce, choć tak naprawdę pojedynczym jest to splecione z dwóch cieńszych i takim właśnie haftuję. Niestety, próba odchudzenia metalizowanej muliny DMC Jewel Effects zakończyła się fiaskiem i w sumie dobrze, bo taka nitka nie dość, że byłaby za cienka, to rwałaby się.


Do poczytania :-)

środa, 29 listopada 2017

ŚRODA Z KSIĄŻKĄ (22)



Yule Tree / Christmas Tree with Swirls by Darsie Bruno
Od ubiegłego tygodnia czytam lektury szkolne mojej Małej Siostrzenicy, uczennicy trzeciej klasy szkoły podstawowej. Przeczytałam:  
 

Dziewczynkę z zapałkami Hansa Christiana Andersena i spłakałam się jak głupia, a znając zakończenie płakać zaczęłam już przy przy pierwszych zdaniach. Pamiętam, że gdy lata temu czytałam ją na dobranoc Siostrzeńcowi, musiałam bardzo się starać, żeby przeczytać ją na sucho.


Królowa Śniegu Hansa Christiana Andersen nie wzbudza we mnie takich emocji jak Dziewczynka z zapałkami, gdyż nie utkwiła w mojej pamięci i w zasadzie można powiedzieć, że czytałam ją pierwszy raz, choć to oczywiście nieprawda.


Doktor Dolittle i jego zwierzęta Hugh Loftinga nie przypadł mi do gustu wtedy, gdy był moją szkolną lekturą, ale teraz czytało mi się go całkiem przyjemnie. 



Obecnie czytam Tylko bez całowania! Grzegorza Kasdepke - książkę, którą powinni przeczytać wszyscy rodzice, a także inni dorośli.


Do poczytania :-)

środa, 22 listopada 2017

ŚRODA Z KSIĄŻKĄ (21)



Łatwo nie było  - mam za małą wiedzę historyczną (już w podstawówce uczyłam się według studenckiej zasady 3Z, czyli zakuć-zdać-zapomnieć i teraz odczuwam tego skutki) i polityczną do takich lektur. Dla resetu wzięłam się za lektury trzecioklasistki, czyli mojej Małej Siostrzenicy - na pierwszy ogień poszły Kajtkowe przygody Marii Kownackiej.
A w przychodni trafiłam na taki regał.


Więcej o akcji, która niekoniecznie musi mieć miejsce w poczekalniach przychodni, można przeczytać na stronie Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich tutaj.
Do poczytania :-)

środa, 15 listopada 2017

ŚRODA Z KSIĄŻKĄ (20)


Kolejna kartka według wzoru Darsie Bruno.

Podziwiałam ją już u kilku osób, ale że nie każdy podaje źródło wzoru, to tylko tęsknie do niej wzdychałam, a tymczasem wzór od kilku lat czekał sobie spokojnie w folderze "Stitching" na dysku D mojego laptopa i oto jest. Wzór jest tak piękny, że nawet same dziurki zachwycają i zaczęłam wyobrażać ją sobie w wersji pergaminowej, ale że to nie moja bajka, to jest w wersji takiej, do jakiej została zaprojektowana. Zdecydowałam się na multikolorową mulinę DMC Jewel Effects E130, ale jak na mój gust dwie nitki muliny to do tego wzoru trochę za dużo i bombka choć piękna, to wydaje mi się zbyt grubymi nićmi szyta. Następną wyhaftuję jedną nitką i nie co piątą, a co drugą dziurkę - ciekawe, jak wyjdzie.

Książkowo Zniewolony umysł Czesława Miłosza - nie będę ukrywać, że czyta się ciężko. Chyba spróbuję wypożyczyć z biblioteki płytę z nagraniem i będę słuchać i czytać jednocześnie.


I kolejny przepis z książki Dobre bakterie Robynne Chutkan (str. 268), czyli awokado pieczone z jajkiem - proporcje na dwie porcje

"Awokado pieczone z jajkiem
(przepis na 10 naleśników o średnicy 8 cm)

1 awokado
2  jajka
odrobina soli morskiej (dałam zwykłą)
1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
czerwona papryka do smaku
drobno posiekany szczypiorek

Rozgrzać piekarnik do 220º C. Przekroić awokado na pół i wydobyć tyle miąższu, by powstało miejsce na jajko. Położyć połówki awokado w małym naczyniu do zapiekania. Powoli wlać jajko do wydrążonego awokado, uważając, by go nie rozlać. Piec 15-20 minut, aż białko całkowicie się zetnie.  Wyjąć z piekarnika, przyprawić solą, papryką i szczypiorkiem."

W smaku nienajgorsze, choć moich najbliższych nie urzekło. Cóż się dziwić, skoro w rodzinie tylko ja przejawiam skłonności do próbowania takich kulinarnych wynalazków, a reszta woli tradycyjną polską kuchnię. A co zrobić z wydrążonym miąższem awokado? A na przykład rozgnieść widelcem, skropić kilkoma kroplami sosu tabasco, wymieszać i mamy odrobinę najprostszego w świecie guacamole, którym z powodzeniem można zastąpić masło lub margarynę do chleba.

Do poczytania :-)

środa, 8 listopada 2017

ŚRODA Z KSIĄŻKĄ (19)


Kolejna kartka według wzoru Darsie Bruno.

 Starry Tree/Star Christmas Tree by Darsie Bruno

Książkowo wróciłam do mojej prywatnej listy lektur obowiązkowych nr 2, czyli do książek z  Kolekcji Gazety Wyborczej : XX wiek. Pozycja ambitna i niełatwa w czytaniu, czyli Zniewolony umysł Czesława Miłosza


Podobno pierwsze małżeństwo i pierwszy naleśnik są zawsze nieudane. Co do małżeństwa to nie wiem, bo jestem singielką, a z naleśnikami różnie bywa. Moje pierwsze podejście do bananowych naleśników według przepisu z książki Dobre bakterie Robynne Chutkan (str. 75) było bardziej udane niż drugie, przy którym zabrakło mi cierpliwości, gdyż ciasto zrobione z dwóch jajek, banana i kilku przypraw jest bardzo wiotkie i naleśniki, przepyszne i bardzo słodkie nawiasem mówiąc, trudno przekłada się na drugą stronę, bez względu na ich wielkość. Przy drugim podejściu dodałam do ciasta dwie czubate łyżki stołowe mąki pszennej, przez co banany straciły swoje prozdrowotne właściwości i nieco słodyczy, ale przynajmniej dały się przełożyć na drugą stronę. Dla zainteresowanych przepis: 

"Bezzbożowe naleśniki bezglutenowe  
(przepis na 10 naleśników o średnicy 8 cm)

1 banan
2 duże jajka
1/4 łyżeczki cynamonu
1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki soli morskiej (nie dałam)
olej kokosowy do natłuszczenia patelni (zastąpiłam oliwą z oliwek)

Rozgnieść banana w misce. W osobnej misce rozkłócić jaja, po czym wymieszać z bananem do uzyskania jednolitej konsystencji. Dodać cynamon, sól morską i proszek do pieczenia. Rozgrzać patelnię natłuszczoną niewielką ilością oleju kokosowego, a gdy będzie gorąca, nalać jednocześnie dwie łyżki ciassta i smażyć 30-60 sekund z każdej strony. Danie gotowe od razu do spożycia. Można je wzbogacić jagodami, posiekanymi orzechami laskowymi, pekan lub migdałami. Smacznego!"

Do poczytania :-)

środa, 1 listopada 2017

ŚRODA Z KSIĄŻKĄ (18)


Dziś krótko i na temat, bo weny do pisania brak.

Christmas Bells and Holly by Darsie Bruno
Książkowo Dobre bakterie Robynne Chutkan - zasadniczą część książki już przeczytałam, zostało mi kilka ostatnich stron, na których zamieszczone są przepisy na potrawy wspomagające naszą florę bakteryjną - dziś mam zamiar zrobić naleśniki z banana.


Do poczytania :-)

środa, 25 października 2017

ŚRODA Z KSIĄŻKĄ (17)


Myślałam, że pokazałam już wszystkie świąteczne kartki według wzorów Darsie Bruno, a tymczasem w czeluściach twardego dysku znalazłam jeszcze kilka. Oto kolejna z nich.

Snowy Christmas Tree by Darsie Bruno


Do poczytania :-)

środa, 18 października 2017

ŚRODA Z KSIĄŻKĄ (16)


Dziś kolejna kartka według wzoru Darsie Bruno - kryształowa śnieżynka w trzech odcieniach złota, na przyprószonym miką ciemnozielonym tle. Przyznam nieskromnie, że bardzo mi się ta śnieżynka podoba.
Winter Crystal Snowflake by Darsie Bruno
W niedzielę miałam okazję spotkać się z przesympatyczną Moniką z Domu na peryferiach, którą poznałam dzięki środowym spotkaniom u Maknety. Tak się składa, że w tym samym mieście co ja, mieszkają również teściowie Moniki, których od czasu do czasu odwiedza, więc grzechem byłoby się nie spotkać. Umówiłyśmy się w kawiarni, w której spędziłyśmy miłe dwie godziny nad przepysznym ciastem i kawą, a na koniec spotkania Monika obdarowała mnie zrobionymi przez siebie skarpetami (jak to trzeba uważać, co się w komentarzach pisze ;-)) w jednym z moich ulubionych kolorów.


Ja -  gapa, nie pomyślałam o żadnym prezencie dla niej :-/ Prawdę mówiąc, zrobiłam się jakaś nieprezentowa i nawet dzieci mojego rodzeństwa nic już ode mnie nie dostają. 

Moniko, serdecznie Ci za ten piękny i ciepły prezent dziękuję, 


a gdybyś jeszcze miała wątpliwości, czy trafiłaś z kolorem, spójrz na koc na moim łóżku i na kolor liter w blogu.


Czytelniczo poszłam za ciosem i czytam teraz Dobre bakterie Robynne Chutkan


Czytając liczę, iloma antybiotykami w ciągu ostatnich czterech lat byłam faszerowana z powodu poważnych problemów zdrowotnych, z którymi bez nich bym sobie nie poradziła i gdy porównuję pod kątem łapania infekcji ten rok, w którym jedynym sporadycznie stosowanym przeze antybiotykiem jest przeciwtrądzikowy żel z klindamycyną (nawiasem mówiąc, najgorszym paskudztwem według autorki książki),  z poprzedzającymi go trzema latami, w których antybiotyk antybiotyk antybiotykiem poganiał, widzę dużą różnicę, bo w tym roku dopadła mnie tylko grypa w lutym, a poza nią - odpukać - nic i oby tak zostało. A może po prostu wyczerpałam już swój limit chorób? Oby.

Do poczytania :-)