środa, 22 lutego 2017

FLAMINGI

Kliknij tutaj ;-)
Flamingos - stitchingcards.com
W niedzielę, w ramach pogrypowego rozruchu, wybrałam się z Siostrą i Siostrzenicą do schroniska dla bezdomnych zwierząt. One poszły tam, by wybrać psa dla siebie, ja jako osoba towarzysząca i żeby na żywo zobaczyć młodą suczkę, łudząco podobną do psa, który spędził z nami szesnaście lat - niestety, ktoś zabrał ją na długi spacer. 

Im bliżej byłam schroniska, tym większe miałam wątpliwości, czy w ogóle dam radę tam wejść i stanąć oko w oko z ogromem psiej i kociej niedoli, bo łzy same napływały mi do oczu - to zdecydowanie nie na moje nerwy. Weszłam, ale od razu po wejściu "uciekłam" Siostrze i Siostrzenicy i sama oglądałam psy, cały czas pilnując się, żeby się nie rozpłakać. Wyprowadziłyśmy na spacer trzy psy i w drodze powrotnej pomyślałam sobie, że skoro idzie wiosna, to może by tak co niedzielę jechać do schroniska, żeby pospacerować z jakimś psem, tylko z drugiej strony, czy jest sens przyzwyczajać do siebie psa i siebie do psa, skoro i tak się go nie zaadoptuje? Choćby z powodu alergii. Wiem, wiem, to najczęstsza wymówka, która u mnie jest faktem - co ja się przez te szesnaście lat nakichałam i nawalczyłam z katarem i zapaleniem spojówek, nawet już biorąc leki, to już moje i dziękuję, więcej nie chcę.

W czytaniu drugi tom Krzyżaków Henryka Sienkiewicza.


Do poczytania :-)

środa, 15 lutego 2017

PAPUŻKO, PAPUŻKO...

Kliknij tutaj :-)
Lovebirds - stitchingcards.com

Papuśko, papuśko, powieć mi coś na uśko
Nić ci nie powiem, boś ty kloptkaś,
powtóziś kaźdemu kogo spotkaś.
/ Jan Brzechwa - Papuga/

Tak sobie lata temu słodko szeptaliśmy na uszko z malutkim wtedy Drugogimnazjalistą, czyli moim Siostrzeńcem. Co prawda ptaszyny na kartce to nie papugi, ale kto by się tym przejmował?

A skoro już o Drugogimnazjaliście mowa, to od ubiegłej środy przeczytałam dwie z jego trzech szkolnych lektur - pierwszą z nich była Kamizelka Bolesława Prusa


drugą Balladyna Juliusza Słowackiego 


- obie te pozycje dopisuję do listy Wyzwania Czytelniczego 3650 stron, w ramach którego na chwilę obecną mam przeczytanych 1019 stron.

Kliknięcie w baner przenosi na stronę ze szczegółami wyzwania
Tymczasem od soboty leżę w łóżku w objęciach grypy i podczytuję jego trzecią lekturę, czyli Krzyżaków Henryka Sienkiewicza


których nie przeczytałam wtedy, gdy powinnam, czyli w siódmej klasie podstawówki, choć w domu książka od lat stała na półce. Moja ówczesna polonistka uznała wtedy, że woli obejrzeć z nami ekranizację, a do przeczytania zadać nam tylko ważniejsze fragmenty niż czekać, aż wszyscy przebrniemy przez książkę - tu się pochwalę, że byłam w gronie osób, które według polonistki nie miałyby problemu z przeczytaniem całości (optymistka), ale takich zdolniachów była nas garstka, albo i jeszcze mniej.

Do poczytania :-)

środa, 8 lutego 2017

POMOŻECIE?

Kliknij tutaj ;-)
Floral Greeting Mother's Day - stitchingcards.com
Po siedmiu tomach i sześciu miesiącach delektowania się wspomnieniami wywołanymi smakiem maczanej w herbacie magdalenki, wybrałam się na Śniadanie u Tiffany'ego


I kim okazał się być narrator? Początkującym pisarzem, dla którego inspiracją do napisania książki było wspomnienie wywołane rozmową z zaprzyjaźnionym barmanem. Przypomina Wam to coś? Bo mi tak troszkę kojarzy się z Proustem. I w Śniadaniu... i u Prousta pojawia się też wzmianka o kursach Berlitza.  

Śniadanie... było lekkie, łatwe i przyjemne w odbiorze, choć sama Holly nieco denerwująca, jakby na jakiś deficyt cierpiała, ale też intrygująca. Czytało się je tak szybko i było tak wciągające, że nie dało się zatrzymać po przeczytaniu wyzwaniowych dziesięciu stron, więc w poniedziałek przeczytałam ich pięćdziesiąt, we wtorek pozostałe trzydzieści sześć. I koniec. Aż żałowałam, że nie zaczęłam czytać go w weekend, bo "łyknęłabym" je w jeden wieczór, a tak sen mnie zmorzył - zawsze tak mam, gdy chcę poczytać do poduszki. Teraz trzeba obejrzeć film.

Taki komentarz pojawił się na moim drugim blogu - wklejam w całości:
Kochani! AKCJA JEST! W obieg! Oliwka 22. lutego kończy 6 - lat. U Oliwii w wieku 19 miesięcy zdiagnozowano nowotwór złośliwy - Neuroblastoma. Po leczeniu onkologicznym zmaga się z niedoborem odporności tzw. SAD (brak przeciwciał swoistych). Co chwila coś… Nieustające infekcje, antybiotyki. Oliwka nie rozumie, dlaczego inne dzieci mogą cały czas biegać po dworzu, a Ona najczęściej patrzy tylko zza okna... Uwielbia kartki urodzinowe, a szczegolnie listy napisane specjalnie do niej! Nie czekajmy! Czasu mało! Niech Oliwka tego dnia będzie NAJSZCZĘŚLIWSZA �� Najwieksza Fanka Krainy Lodu, Myszki Minni, Marty mówi nie może się doczekać karteczek:)))
ADRES: 
Oliwia Lisewska
Modrzejewskiej 55a/2
75-726 Koszalin. 

To co? Wysyłamy? Ja na pewno, zwłaszcza że to dziewczynka z mojego miasta, więc wystarczy zrobić sobie spacerek i wrzucić kartkę do jej skrzynki na listy. 
Do poczytania :-)

środa, 1 lutego 2017

SŁONECZNIKI

Kliknij tutaj ;-)

Sunflowers - stitchingcards.com
Napis - True Type Font 360 - stitchingcards.com
W czytaniu Czas odnaleziony, czyli siódmy i ostatni tom W poszukiwaniu straconego czasu Marcela Prousta (Warszawa  : Państwowy Instytut Wydawniczy, 1974).


"I mogłem teraz ujrzeć siebie, niby w pierwszym prawdomównym zwierciadle, jakie bym spotkał, ujrzeć sam siebie w oczach tych starców, co we własnym mniemaniu pozostali młodzi, jak i ja sądziłem o sobie, a którzy, ilekroć wymieniałem sam siebie jako przykład starca, żeby mi zaprzeczali — widząc mnie takim, jakimi oni sami nie widzieli siebie, i takim, jakim ja ich widziałem, nie wyrażali wzrokiem jakiegokolwiek protestu. Gdyż nie widzimy własnej postaci, własnych lat, lecz każdy, niczym lustro przeciwne, dostrzega postać innych." (s. 293)

To prawda, my ciągle jesteśmy młodzi, to inni się starzeją, albo, jak powiada moja Mama, "to nie my się starzejemy, tylko nasze dzieci.". Sama jakiś czas temu byłam zaskoczona wyglądem jednej z moich licealnych koleżanek - choć widujemy się od czasu do czasu, to dopiero gdy spojrzałam na nią z drugiego końca długiej kolejki do sklepowej kasy, zobaczyłam, że wygląda nieco inaczej niż na maturze - to było uczucie podobne do tego, jakiego doznał książkowy Marcel, gdy po długiej nieobecności pojawił się na koncercie u księżnej de Guermantes i był zaskoczony zmianami w wyglądzie znanych mu osób, które tam spotkał. Co ciekawe, nie zauważałam tego i nadal nie zauważam, stojąc z nią twarzą w twarz. 
"Na próżno wiemy, że lata mijają, że młodość ustępuje miejsca starości, że walą się najsolidniejsze fortuny i trony, że sława jest przelotna — nasz sposób poznawania i, by tak rzec, wykonywania klisz tego zmiennego świata, który Czas ciągnie za sobą, i tak go unieruchomi. Toteż widzimy zawsze młodymi ludzi, których znaliśmy młodymi (...)" (s. 332)
U siebie też tych zmian też za bardzo nie dostrzegam - niby widzę, że coś tu i ówdzie nieco mi się zmarszczyło, zaczęło lekko obwisać, czy zmieniło kształt, ale nie widzę, jak bardzo - to widoczne jest dopiero, gdy oglądam swoje fotografie sprzed kilku czy kilkunastu lat.

Czytałam kiedyś blog pani lekko po czterdziestce. Pani ta opisywała w nim swoje sercowe podboje, chwaliła się powodzeniem u mężczyzn, zwłaszcza tych dwadzieścia lat młodszych (w takich gustowała) i wszystko byłoby dobrze, gdyby nie wstawiła swoich aktualnych zdjęć, na których można było zobaczyć otyłą kobietę o nalanej twarzy, z nieciekawą i źle dobraną fryzurą ułożoną z cienkich włosów zniszczonych ciągłym rozjaśnianiem - aż się chciało zapytać - "kobieto, czy ty masz lustro w domu?", a przy twierdzącej odpowiedzi objaśnić, do czego ono służy i doradzić wizytę u okulisty lub zmianę obecnego. Całe wyobrażenie o seksbombie 40+ na jaką się kreowała (może rzeczywiście seksbombą się czuła, a w lustrze wciąż widziała ponętną dwudziestolatkę) prysło niczym bańka mydlana, a pani stała się obiektem kpin i docinek. Wiem, wiem, wygląd nie jest najważniejszy i przy bliższym poznaniu mogło się okazać, że pani jest przeuroczą osobą i ma w sobie to coś, co przyciąga mężczyzn, również tych dużo od niej  młodszych, ale jednak to on jest naszą wizytówką i on pierwszy rzuca się w oczy i po nim widać upływ czasu.

Ale temat podjęłam w dwa tygodnie po czterdziestych urodzinach :-DDD

Do poczytania :-)