środa, 28 czerwca 2017

PADAM... PADAM... PADAM...

Kliknij tutaj :-)
Bookmark WM Evenlode - stitchingcards.com
Padam... Padam... Padam... Padam ze zmęczenia. 

Przez trzy kolejne wieczory od poprzedniej środy począwszy, jak również przez całą sobotę i niedzielę, pakowałam i przenosiłam rzeczy z małego pokoju do pokoju dużego i odwrotnie. Wczorajszy i przedwczorajszy wieczór spędziłam podobnie. Zmieniłam też układ mebli w małym pokoju, bo inaczej nie zmieściłby się tam duży telewizor. W dużym pokoju pobojowisko - przeniesione rzeczy leżą  wszędzie, gdzie popadanie (w małym zresztą też) i czekają na nowe meble, które  spadły mi jak gwiazdka z nieba, więc nie ma sensu pakować tego wszystkiego do starych. Zastanawiam się tylko, czy te nowe wszystko pomieszczą, bo marzył mi się może staroświecki, ale za to pakowny segment, a dostanę nowoczesną meblościankę RTV, dwie komody, sypialniane łóżko, narożne biurko i rozkładany fotel jednoosobowy, ale że darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby, to i z tych bardzo się cieszę, zwłaszcza że są praktycznie nowe, bo kupowane były na przełomie lutego i marca tego roku. Pojawił się też pomysł szybkiego odmalowania dużego pokoju, ale odmówiłam, bo na chwilę obecną przeprowadzka połączona z remontem (nie ukrywam, jest konieczny) nie jest na moje nadwątlone problemami zdrowotnymi siły fizyczne.

Książkowo powojenne dzieje mojego miasta: 
 
Dzieje Koszalina. T. 2, Po 1945 roku / pod red. nauk. Bogusława Polaka. -    Koszalin : Koszalińska Biblioteka Publiczna im. Joachima Lelewela przy współpracy Archiwum Państwowego, Muzeum, 2016.

Do poczytania :-) 

środa, 21 czerwca 2017

KUSIŁ...

Kliknij tutaj :-)

Książkowo powojenne dzieje mojego miasta: 
 
Dzieje Koszalina. T. 2, Po 1945 roku / pod red. nauk. Bogusława Polaka. -    Koszalin : Koszalińska Biblioteka Publiczna im. Joachima Lelewela przy współpracy Archiwum Państwowego, Muzeum, 2016.

Kusił mnie i kusił i to od wielu już lat, aż w końcu mu uległam. I potwierdziło się to, co wiedziałam od dawna - to nie na moje oczy. I kręgosłup. Co nie znaczy, że więcej mu nie ulegnę, ale to dopiero wtedy, gdy będę miała zapas kartek do pokazywania, bo obecny powoli się kończy.

Wyszło jak wyszło - lepiej było zamówione Pegazy haftować, więc proszę wszystkich, a zwłaszcza nasze Mistrzynie, o wyrozumiałość - w końcu nie od razu Kraków zbudowano, a ja, mimo wszystkich niedociągnięć, i tak jestem z niego dumna.

Wzór liter podpatrzony na blogu Szkiełka w kalejdoskopie
taśma o szerokości 5 cm, 54 ściegi na 10 cm (14 ct)
Po pierwsze - nie umiejąc wyobrazić sobie wielkości krzyżyka, nie wyśrodkowałam napisu, ale na dole też może być. Co prawda chciałam dać u góry jakiś prosty szlaczek, choćby tylko rząd czy dwa krzyżyków, ale to było zanim oślepłam.

Po drugie - zaczęłam haftować za blisko krawędzi, którą można było przed rozpoczęciem haftowania podłożyć choćby fastrygą, żeby się nie pruła.

Po trzecie - plecki haftu matematycznego. Dopiero gdy przykleiłam do nich kanwę uświadomiłam sobie, że nitki przebijają przez materiał, jednak na poprawki było już za późno. Nie mówiąc już o tym, że zakładka powinna być usztywniona na całej długości, albo chociaż na długości napisu.

Po czwarte - wykończenie. Niestaranne, bo robione niemalże po omacku z mocno już zmęczonymi oczami (oślepłam przy trzeciej literze) i obolałym od zbyt długiego siedzenia kręgosłupem (mój wrodzony ośli upór Koziorożca nie pozwolił mi odłożyć pracy póki jej nie skończę), chociaż ten drobniutki płotek na brzegu jest niczego sobie.

Po piąte - wydaje mi się, że haftowałam na lewej stronie taśmy. 

Po szóste - zapomniałam sfotografować krzyżykowe plecki, a tam trochę się działo. 

Po siódme - na pierwszy raz mogłam wybrać proste litery z niewielkiej liczby krzyżyków, ale co to byłby wtedy za debiut?

Po ósme - nie przeglądałam żadnych kursów przed haftowaniem. Raz kiedyś leżąc w szpitalu trafiłam na panią haftującą krzyżykami, ale jakoś nie przypadł mi do gustu jej sposób tłumaczenia i zniechęciłam się.

Po dziewiąte i ostatnie - tym z Was, które doczytały do końca, gratuluję wytrwałości.

Do poczytania :-)

środa, 14 czerwca 2017

SPYCHACZ

Kliknij tutaj :-)

Bulldozer - stitchingcards.com

Dwa lata temu wpadłam na pomysł stworzenia albumu-książeczki dla mojego małego Bratanka, z którego mógłby się uczyć rozpoznawania różnych pojazdów/maszyn. Prace nad nim posuwają się w takim tempie, że jak do tej pory udało mi się wyhaftować wózek widłowy (można go zobaczyć tutaj) i teraz spychacz, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo skoro każdy pojazd będzie podpisany, i to w trzech językach (polskim, holenderskim i angielskim), to album posłuży chłopcu do nauki czytania i języków obcych. O ile oczywiście zwiększę tempo wyszywania. W planach mam też album-książeczkę ze zwierzętami.

Książkowo powojenne dzieje mojego miasta: 
 
Dzieje Koszalina. T. 2, Po 1945 roku / pod red. nauk. Bogusława Polaka. -    Koszalin : Koszalińska Biblioteka Publiczna im. Joachima Lelewela przy współpracy Archiwum Państwowego, Muzeum, 2016.
Do poczytania :-) 

środa, 7 czerwca 2017

MAJOWE BZY

Kliknij tutaj :-)



Kartkę tę mogłam zrobić dzięki uprzejmości Marty z Inspiracji Marty, która pod koniec kwietnia w odpowiedzi na mój komentarz do wpisu Bzy niespodziewanie obdarowała mnie takim bukiecikiem:


Choć bzy  robiło się szybko, łatwo i przyjemnie (i wystarczyły do tego najzwyklejsze biedronkowe flamastry), a Marta swoimi mailami bardzo motywowała mnie do spróbowania innej niż haft matematyczny techniki robienia kartek, to jednak nie jest to moja bajka - zdecydowanie lepiej czuję się z igłą i nitką w ręku, a komponowanie kartek najnormalniej w świecie mnie przerasta. Przyznam się Wam, że tak mi się te bzy spodobały, że trudno mi było rozstać się z nimi i żałowałam, że zamiast jednej dużej kartki, nie zrobiłam trzech małych z pojedynczymi gałązkami bzu przewiązanymi czerwoną wstążeczką. No cóż - mądra Polka po fakcie, ale nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, tylko trzeba się brać za kolejne hafty, bo niedługo nie będzie co pokazywać na blogu.

Książkowo powojenne dzieje mojego miasta: 
 
Dzieje Koszalina. T. 2, Po 1945 roku / pod red. nauk. Bogusława Polaka. -    Koszalin : Koszalińska Biblioteka Publiczna im. Joachima Lelewela przy współpracy Archiwum Państwowego, Muzeum, 2016.

Podobnie jak po wydaniu pierwszego tomu, tak i teraz pojawiły się krytyczne głosy dotyczące błędów w publikacji od niezgodności numeracji stron w spisie treści, czy fotografii nieadekwatnych do opisywanych wydarzeń, do pomijania niektórych faktów i wrażenia (również mojego), że wszystko było pisane na tak zwany odwal. Autorzy tłumaczą to brakami w źródłach, z których korzystali i obiecują wydanie erraty. Co do innych moich wrażeń, to chyba zacznę zgłębiać historię PRL, bo to ciekawe czasy były.

Do poczytania :-)